Obserwatorzy

sobota, 30 sierpnia 2014

And here she is...

She came early this year, for some of you maybe to early, but I like her.
Lady Autumn...
Maybe I'm getting old and change  my taste, but I like this season even more...
I enjoy her colors, smell of leaves, mushrooms, warm socks on my feets, blankets and hot wine with spices. I like to cook and bake more when the fog covers the view behind my window, evenings come faster and home becomes my warm shelter

***
Przyszła wcześnie w tym roku, dla niektórych z Was może zbyt wcześnie, ale mnie się podoba.
Pani Jesień...
Może się starzeję i zmieniają mi się upodobania, ale ten sezon podoba mi się coraz bardziej...
Cieszą mnie jej kolory, zapach liści, grzybów, ciepłe skarpety na moich stopach, koce i gorące wino z przyprawami korzennymi. Lubię gotować i piec kiedy mgła zakrywa widok za moim oknem, wieczory przychodzą szybciej i dom staje się ciepłym schronieniem...










A lot of work to do every day, a lot I did, even more is still waiting to do...
For crafters the best time to start preparing Christmas goods.
I'm sewing more and more and like it so much :)
It's the best thing to have a job that you really love :))))))

***
Dużo do zrobienia każdego dnia, sporo zrobiłam, jeszcze więcej czeka do zrealizowania...
Dla rękodzielników najlepszy czas zacząć przygotowywać śwąteczne cudeńka.
Szyję więcej i więcej i strasznie to lubię :)
To wspaniała rzecz mieć pracę, którą naprawdę się kocha :)))))




The list of things to do for every day is long and never finished... so better I will leave you  now with this part of my autumn pictures and go to my atelier to sew something nice for you ;)

***
Lista rzeczy do zrobienia na każdy dzień jest długa i nigdy nie skończona... lepiej więc zostawię Was teraz z tą częścią moich jesiennych zdjęć i  pobiegnę do pracowni uszyć dla Was coś ładnego ;)


Hugs, Your A./Uściski, Wasza A.

P.S. If you want to see more of my creations please go to Facebook fanpage:)
P.S. Jeżeli chcecie zobaczyć więcej moich szyjątek proszę odwiedźcie mój fanpage na Facebook'u :)

środa, 20 sierpnia 2014

Amazing woman, great place, funny creatures...

Zdjęcie pochodzi z fanpage'a gospodarstwa agroturystycznnego "JOLINKOWO"
This picture belongs to "JOLINKOWO"

Just look in to those eyes... isn't amazing?
Goats are such a lovely animals. This one at the picture looks like a wise, old man, don't you think? Like he would have many interesting stories to tell you, only if he could talk...
Instead of him, I will tell you today about a great place, nice woman and those funny creatures :)
Few words only, cause the best for you would be just to go there, visit this lady and listen her story...
She fell in love in this house, leave all comforts that she had in the city and changed her life totally....

***

Spójrzcie tylko w te oczy... czyż to nie wspaniałe?
Kozy są takimi uroczymi zwierzętami. Ta na zdjęciu wygląda jak mądry, starszy pan, nie sądzicie? Jakby miał wiele interesujących historii do opowiedzenia, jeśli tylko umiał by mówić...
Zamiast niego ja dzisiaj opowiem Wam o wspaniałym miejscu, miłej kobiecie i tych zabawnych stworzeniach :)
Parę słów tylko, bo najlepiej dla Was było by pojechać tam, odwiedzić tą damę i posłuchać jej opowieści...
Zakochała się w tym domu,  zostawiła wszystkie wygody jakie dawało jej miasto i totalnie zmieniła swoje życie...

Sooo, she did something, what I dream about, many of you too, I know. That's why I think would be nice to support her project. She decided to keep those goats back to our polish mountains. She has few of those and a lot of work to do every day. That's why she needs a new house for her animals. This one that they live now is not good enough, to cold during the hard polish winters. Few coins from each of us and her plan could be completed. Till August 29 she has to get 9.339PLN (2.245€).
Below you can see short moovie about this place. Just watch it and decide if you can help... One day go there and experience this beauty by yourself...

***
Cóż, dokonała tego, o czym sama marzę, wielu z Was również, wiem to. Dlatego myślę, że było by miło wesprzeć jej projekt. Postanowiła przywrócić ten gatunek kóz na nasz polskie góry. Ma ich kilka i bardzo dużo pracy każdego dnia. Dlatego też pogtrzebuje dla swoich zwierząt nowego pomieszczenia. To, w którym mieszkają aktualnie nie jest wystarczające i zbyt zimne podczas naszych ostrych,polskich zim. Parę złotych od każdego z nas i jej plan może zostać zrealizowany. Do 29 sierpnia musi zebrać jeszcze 9.339zł (2.245€). 
Poniżej możecie zobaczyć krótki film o tym miejscu. Po prostu obejrzyjcie i zdecydujcie czy chcecie pomóc... Pewnego dnia pojedźcie tam i na własnej skórze doświadczcie tego piękna...


Here is the link where you can donate your money
Tutaj macie link, gdzie można przekazać pieniądze :

Here is  the link to this  place website
Tu jest link do strony internetowej tego miejsca:
And here is the blog where you can read more about this great lady and her creatures :)
I tu jest blog gdzie możecie przeczytać więcej o tej wspaniałej damie i jej stworach :)
Jolinkowo

Thank you for reading, thaks  for supporting, thank you that you are...
Dziękuję za czytanie, dzięki za wsparcie, dziękuję, że jesteście...

Your A./Wasza A.

niedziela, 17 sierpnia 2014

DISAPPOINTMENT/ Rozczarowanie

Please forgive me, but this time only few words in english... This text will be about big disappointment and I'm afraid bad emotions would be a reason of language mistakes, that even I would not be able to excuse...  I hope you will anyway enjoy few pictures that I took last days to Wroclaw...
 ***

Dzisiaj tekst angielski ograniczam do słów kilku ... Będzie o rozczarowaniu i w złych emocjach pisanie może być powodem zbyt wielu błędów językowych, których sama bym chyba sobie nie wybaczyła...
Piątek 15 sieprnia- dzień świąteczny.
Pogoda na tyle ładna, że trzeba było ruszyć się gdzieś za miasto.
Plan był gotowy, bo już jakiś czas temu I. wypatrzył zaproszenie w prasie na impreze, która zapowiadała się fantastycznie.
Zaproszenie bardzo konkretne, eleganckie, na całą stronę w jednym z ulubionych pism I. o motoryzacji.
Tego tematu właśnie dotyczyło- ZLOT POJAZDÓW ZABYTKOWYCH NA ZAMKU TOPACZ.


Jako, że stare autka lubimy oboje nie było wątpliwości, że musimy pojechać.
Całą trójcą wpakowaliśmy się do samochodu i entuzjastycznie nastawieni ruszyliśmy w trasę.
Humory dopisywały całą drogę, niestety organizatorzy skutecznie postarali się o przyćmienie tej naszej radości...
Czy ktoś z Was kiedyś zaprosił gości, żeby kazać im pocałować klamkę? Szczerze wątpię...
Podobne zachowanie zostało by określone bardzo wprost: CHAMSTWO!!!
Impreza oodbywała się, a jakże... Sęk w tym, że organizator postanowił w bramie wjazdowej ustawić dwie panie z ochrony, które  odwiedzających witały rozłożeniem ramion w geście bezradności i informacją, że dzień 15 sierpnia to dzień zamknięty imprezy... Czytanie ze zrozumieniem mam opanowane dość dobrze, soczewki dobrane prawidłowo... Czy tylko ja widzę w zaproszeniu datę 15-17.08.2014?
Zdecydowanie nie tylko ja, nie tylko my, bo tych całujących klamkę było naprawdę sporo...
Rodziny z dziećmi, leciwe pary i wielu innych...  Dzień świąteczny nie tylko  my chcieliśmy spędzić na miłym spacerze wśród pięknych okazów motoryzacji wyeksponowanych w atrakcyjnym krajobrazie Zamku Topacz. Nie tylko my przejechaliśmy prawie 100km w jedną stronę. Przyjezdnych z daleka nie brakowało...
Bogu ducha winne panie z ochorny zbierały po uszach, ludzie w złości odjeżdżali spod bramy tłumacząc dzieciom, że niestety, ktoś tu się zachować nie potrafi...
Impreza na bogato, miejsce zacne, niby elegancko, a jednak bez umiejętności odnalezienia się w sytuacji...Może ktoś nawalił podając błędą informację w prasie. Szkoda tylko, że do błędu przyznać się nie umiał... Przybywających z daleka poprostu zlekceważono... Podsumowując jedna wielka kpina...A wystarczyło w tym wielkim, całostronicowym ogłoszeniu zamieścić info o dniu zamkniętym dla odwiędzających. Zamek Topacz na przyszłość sobie podarujemy...

Na pocieszenie udaliśmy się do centtrum Wrocławia, który rozkwita co raz piękniej z roku na rok.

 
Spacer ukoił nieco nerwy, lody również pomogły... ;)



Gdyby nie moje dwie kochane mordeczki pewnie nerw trzymałby mnie dłużej, ale kiedy się uśmiechają jakoś tak cieplej w duszy się robi...

Widok barwnych spacerowiczów, przepięknie zdobionych kamienic, kawiarni i restauracji pozwolił zapomnieć nieco o niemiłej części dnia.





Cudne miejsce, które na każdym kroku przyciąga wzrok najróżniejszymi detalami... Bajecznie odrestaurowane elewacje, feria kolorów, różnorodność zdobień. Zdecydowanie warto Wrocław odwiedzać częściej niż my do tej pory.
Restaruracje serwujące smakołyki ze wszystkich stron świata podbijają atrakcyjność Wrocławia do poziomu najpiękniejszych miast Europy. Słowo daję, że chwilami krążąc zaułkami wrocławskiego rynku,  czułam się jakbym spowrotem była w Italii...


Gdybyście chcieli ruszyć w małą, kulinarną podróż po Grecji, czy np. Japonii, żaden problem. Wrocław ma wszystko ;) Tętni pozytywną energią.
Co ja najbardziej lubię w takich miejscach? Kafejki otulone kwieciem, z których niepostrzeżenie można przyglądać się przepływającej obok fali ludzi, zastanawiać się kim są, jak żyją, gdzie kierują kroki...


My swoje skierowaliśmy spowrotem na parking, bo deszczowe chmury zaczynały już przeciekać nad naszymi głowami.

Trochę rozmazanym selfie żegnam się z Wami dzisiaj i zapraszam wkrótce na sporą dawkę szyjątek ;)
Obiecuję, że drzwi do świata COTTONI nie zamknę Wam przed nosem ;)



Ściskam
Wasza A.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Where are my toys?!

Hmmm, shelves are empty... strange view...
Two ducks only and a fish, that I did last week for some museum, are standing there and look a little bit sad...
In two weeks I will need something more to show people at the market to Chełmsko Śląskie. Sooo hard working days and nights and  Cottoni will be ready to go ;) Many rabbit ears at  my table now, many bear legs and arms, fat bellies and funny heads... I hope I won't mix them :P
And where is all I did before? Hmm...disappeared ;) 

***

Hmmm, półki puste... dziwny widok...
Tylko dwie kaczki i ryba, którą zrobiłam w ostatnim tygodniu dla jakiegoś muzeum, stoją tam i wygląają trochę smutno...
Za dwa tygodnie będę potrzebowała czegoś więcej, żeby pokazać na jarmarku w Chełmsku Śląskim. Cóż.... dni i noce pełne pracy i  Cottoni będzie gotowe do drogi ;) Sporo króliczych uszu na moim stole, dużo misiowych nóg i rąk, grube brzuszki i zabawne głowy... Mam nadzieję, że ich nie pomieszam ;P
Gdzie jest wszystko, co zrobiłam wcześniej? Hmmm.... zniknęło ;)






If somebody could deliver food straight to my mouth those next days would be nice ;)
I plan to tied myself to the  chair and sew sew sew....

***

Byłoby miło gdyby te kolejne dni ktoś mógł dostarczać jedzenie prosto  do mojej buzi ;)
Planuję przywiązać się do krzesła i szyć szyć szyć...

Have a nice new week Dear Friends. I hope you enjoy summer time...

***

Miłego tygodnia Drodzy Przyjaciele. Mam nadzieję, że cieszycie się letnim czasem...

Your A./Wasza A